Especiales.eu - Forum wielotematyczne, dyskusyjne, warez, download,

Especiales.eu - Forum wielotematyczne, dyskusyjne, warez, download, (http://www.especiales.eu/index.php)
-   Opowiadania (http://www.especiales.eu/35-opowiadania/)
-   -   Taneczny krok namiętności (http://www.especiales.eu/35-opowiadania/3660-taneczny-krok-nami-tno-ci.html)

d-u-s-z-e-k 12-01-2008 15:23

Taniec to była jej pasja... Zapisała się na kurs dla początkujących i mimo braku zdolności , wytrwale chodziła na każde zajęcia...Powód, był jej najskrytszym sekretem, ROBERT..., jak błogo się czuła, gdy pokazywał jej poszczególne kroki..., chwyt w talii, powodował potknięcia i złe kroki...Często się o to złościł, ale uparł się, że nauczy ją tańczyć, tak czuła..., bo przecież mógł już ją dawno wyrzucić z kursu, a tego nie zrobił...DLACZEGO? Wciąż powtarzała sobie to pytanie..., łapała co prawda jego spojrzenia i uchwyty przy tańcu też były nieco dłuższe niż powinny..., ale nie śmiała marzyć, że to coś znaczy..., a jednak .Było już ciemno, jesienna pora. Po zajęciach na kursie szła spacerkiem i wyrzucała sobie, bo znów coś poplątała...ochhh, gdyby jego dotyk tak nie palił...jej myśli uciekły w marzenia, jak cudownie by było wtulić się w jego ramionka...Nagle zderzyła się z kimś i rozzłoszczona, już miała coś nakrzyczeć, gdy uzmysłowiła sobie, że to Robert...Słowa utknęły i nie wydobyły się z ust...stała lekko oszołomiona i zaskoczona... -Witaj Małgosiu-wesoło się przywitał, -Witaj-wykrztusiła i zamierzała uciec, ale nogi stały w miejscu... -Czy mogę zaprosić cię na kawę-zapytał -Tak, tak-odpowiedziała, ale w myślach karcąc się za taką szybką zgodę -To super, chodź mieszkam tu niedaleko-chwycił ją za rękę i posłuszna podążyła za nim...- Weszli do niewielkiej kawalerki, w której królowało wielkie łóżko...nie miała gdzie usiąść, więc usiadła na nim, chociaż peszyło ją to okropnie.. Czuła podniecenie, myśli krążyły o figlach na tym ogromnym łożu.. Robert, jakby czytając w jej myślach, podszedł i pocałował ją delikatnie...czule gładził policzki, szyję...pomógł jej rozebrać się z płaszcza, ale nie poprzestał na nim, rozpinał swetr, nie broniła się, poddawała się dotykowi, który wprawiał ją w niezwykły stan...trawiła ją gorączka, pragnęła poczuć jego usta na swojej nagiej skórze, na piersiach, brzuchu i...w niej...tam wrzało już, tak bardzo chciała mu się oddać.. Opuścił ją wstyd, teraz było pragnienie i miała zamiar je zaspokoić...Opadli we dwoje na łóżko i zaczęli rozbierać się...drżącymi rękami dotykali się nawzajem, pocałunki słodyczą rozlewały się po całym ciele...W końcu zupełnie nadzy klękneli przed sobą i poznawali swoje najintymniejsze zakamarki...ona gładziła jego sztywnego penisa, a on paluszkami zgłębiał jej kobiecość...zatapiali się w pocałunkach głębokich, namiętnych...od dawna na to czekali...To była magiczna noc, pełna delikatności, czułości, a co najważniejsze spełnienia do granic.. Wracając do domu, wspominała, jak położył ją na plecach i wszedł powoli...z czułością, poczuła lekki ból...a on przez moment wystraszony, nie wiedział co czynić dalej...zatrzymała go i poprosiła by kontynuował...było jej przyjemnie i zaczęła smakować kolejne poziomy namiętności. To było cudowne i niemal nabożne:))Mój pierwszy kochanek, westchnęła i do tego ten upragniony. Któż może być bardziej szczęśliwy.... Teraz mogę już spokojnie, zająć się tańcem, pomyślała uśmiechając się....Od tego dnia postępy na kursie były zdumiewające, każda koleżanka nie mogła się nadziwić jej przemianie:).Spotykała się z Robertem każdego wieczoru i niemal za każdym razem kochali się. Minął jednak miesiąc, drugi i zaczęło jej czegoś brakować, Robert już nie starał się o jej spalającą namiętność, coś się znudziło, stało się monotonne. Chciała z nim porozmawiać, ale ciągle to odkładała. W końcu którejś niedzieli podjęła decyzję i postanowiła to natychmiast skończyć. Ubrała się i pojechała do niego, miała klucze, więc nie fatygowała się z domofonem. Weszła do mieszkania i zamurowało ją, Robert od tyłu posuwał jej koleżankę z kursu, najnowszy nabytek na zajęciach.Nie odzywała się tylko patrzyła, Robert rzucił się do niej z przeprosinami, ale powiedziała, że to już i tak nie ma znaczenia. Wyszła i szła bez celu, by uporządkować myśli.Przechodząc przez ulicę usłyszała pisk opon i tuż przed nią zatrzymał się samochód.Stanęła zaskoczona i zaczęła przepraszać mężczyznę, który wysiadł zobaczyć czy jest cała.Nieskładnie coś paplała, aż usłyszała jego głos: -Nic się pani nie stało? Jeśli nic, to naprawdę nie trzeba przepraszać- uśmiechnął się- bardzo się cieszę, że nieuszkodziłem pani ciała- przeciągnął wzrokiem po jej sylwetce. Zadrżała, odważyła się na niego spojrzeć. Nie był przystojniaczkiem, ale coś ją w nim pociągało. Zacisnęła mocniej uda, bo przeszył ją dreszczyk i szybko odwróciła wzrok, by nie zauważył, ale było za późno:).Mężczyzna lustrował ją całą z wyraźną aprobatą i nie spieszyło mu się z pożegnaniem. Zapytał: -Czy mogę panią zaprosić na filiżankę kawy? Właściwie nie mam na dziś żadnych planów- popatrzył jej w oczy -Proszę- dodał, -W sumie bardzo chętnie, ja też nie mam planów- roześmiała się. Wsiadła do jego auta i pojechali do maleńkiej kafejki na bocznej ulicy. Miała kapitalny klimacik, bardzo przytulna, niewielka, na kilka stoliczków, niesamowicie urocza. -Mam na imię Erwin, sam tutaj serwuję drineczki i kawę- uśmiechnął się- ma pani ochotę na coś specjalnego, pani....-zawiesił głos -Małgorzato- roześmiałam się- ale nie mów do mnie per pani- -Wedle życzenia, moja ofiaro- flirtował. Podał kawę i jakiś tajemniczy drink o smaku bananowym. Było przyjemnie, pili drinki, koktajle, wszystkie podawał i robił sam. Zrobiło się dość późno i Małgosia chciała iść do domu, ale alkohol palił jej krew, rozpalał muszelkę, bardzo pragnęła by ten ledwo poznany mężczyzna po prostu przeleciał ją na tym barze. Przeciągnęła się na krześle, jak kotka i zamruczała, Erwin zniknął pod stolikiem, za chwilę poczuła, jak rozpina jej kozaczki odstawia na bok. Jak sięga wyżej i ściąga jej rajstopy razem z majtkami. Zacisnęła piąstki na obrusie i nie protestowała, wprost przeciwnie udostępniała całkowicie to co już parzyło:).Zsunęła się na brzeg krzesła, rozchyliła szeroko nogi i w końcu poczuła ten śliski mokry ślimaczek w sobie. Pełzał po jej płatkach delikatnie rozsmakowując się w jej soczystości, ale ona żądała mocniej, chwyciła jego głowę i wdusiła w siebie. Posuwał jej szparkę noskiem, a język wślizgiwał się jak najgłębiej. Paluszki zwiedzały rowek i drugą dziurkę. Prężyła się na krześle, czasem tracąc niebezpiecznie równowagę, w końcu Erwin wydostał się , położył ją na stoliku i przymierzył uderzenie, lekko zanurzył czubeczek w mokrej aksamitności, wycofał i nadusił odbycik. Zaprotestowała, przecież on taki malutki, dziewiczy, jego to nie zrażało, rżnął jej [beeep]eczkę z różną intensywnością i paluszkami oswajał dziurkę do zdobycia. Gośka szalała, bo nie pozwalał się jej spełnić, gdy było już, już uspokajał rytm. Zaczęła gwałtownie domagać się porządnego pieprzenia, pragnęła poczuć już ten przeszywający dreszcz, fale rozkoszy. Wypięła pupę mocno i dopychała sama by był w niej jak najgłębiej. Erwin tymczasem przygotowywał plac boju w dziurce obok i nim się spostrzegła przemknął do niej i nacisnął. To był krzyk, przeraźliwy, poczuła palący ból, szarpnęła się, ale on trzymał z całych sił. Wycofał się lekko, pozwolił jej ochłonąć i znów pchnięcie. Znów przeraźliwy krzyk, aż łzy poleciały, po policzkach. Leżeli, on leciutko poruszał się, by otworek pozostał otwarty, ale delikatnie pieścił piersi, masował pośladki, odgarnął jej przyklejone do czoła włosy i zapytał: -Mam przestać?- czule całował i gładził plecy, -Nie, nie przestawaj, chcę tego- westchnęła, zaczęła odpowiadać na pieszczoty, powracał stan uniesienia, myszka zgłębiana jego paluszkami powodowała porażenia niewielkimi spięciami:)A odbycik wpuszczał go coraz głębiej i głębiej, aż pochłonął go całkowicie:) Gośka zaczęła szaleństwo, krzyczała, domagała się szybszego rytmu, więc spełnił jej żądania i po pewnym czasie pieprzył już bez opamiętania jej [beeep]cięhttp://www.especiales.pl/IPB/public/...#>/usmiech.gif.Sale wypełnił ich wspólny skowyt:) spełnienia. Ona szarpała się, jak w jakimś ataku szału, a on zalewał ją rwącym nurtem swego wytrysku. Usiadł na krześle, półżywy, pociągnął Gosię na kolana i przytulił, całował czule, wynagradzając jej ból, który musiał zadać. -Pomijając wstęp- uśmiechnęła się- było naprawdę bajecznie, -Tak było wręcz nieziemsko- zgodził się z nią -Możesz mnie tak męczyć, co dzień- zaczęła się śmiać, on spojrzał na nią poważnym wzrokiem i zapytał: -A chciałabyś? Chciałabyś Małgosiu spotykać się ze mną?- -Tak, chcę- przytulili się do siebie. Wyszła do łazienki, gdy wróciła na stoliczku leżał już nowy obrus, stała kawusia i ciacho. Spałaszowali to, przy rozmowach, zleciało im tak pół nocki i powiem wam w sekrecie, że leci im tak nadal:).Zostali parą, ona zdobywała nagrody na konkursach tanecznych, on jej wiernie kibicował. W końcu postanowili otworzyć szkółkę tańca i zgadnijcie, jak się nazywała:)

Własnie:"TANECZNY KROK NAMIĘTNOŚCI", hmm i jeszcze dodam, że namiętność tych dwojga często była tam zaspokajana Uśmiech)))


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 19:28.

Powered by vBulletin® Version 3.8.7
Copyright © 2019 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.
Search Engine Optimization by vBSEO ©2010, Crawlability, Inc.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski support vBulletin
Copyright © Especiales.eu 2009 - 2014